T4B News header
Start arrow Archiwum T4B News arrow T4B News nr 1/2010 (9) arrow Bądźcie z nami przez cały rok - kalendarz z pracownikami T4B
Bądźcie z nami przez cały rok - kalendarz z pracownikami T4B Drukuj Email
Budzik zadzwonił o 7:30. Nareszcie, bo od pół godziny leżałam w łóżku i czekałam na ten moment. Emocje i ciekawość nie pozwalały mi dłużej spać.

 

Według instrukcji makijażystek i stylistki jako pierwsza miałam być poddana metamorfozie. Ponad dwie godziny spędzone na fotelu i tłumy rąk wokół mojej głowy. Gdzieś między kręceniem loków a przyklejaniem rzęs udało mi się wypić kawę. Coraz mniej przypominałam siebie, coraz bardziej Ritę Hayworth. W międzyczasie inni uczestnicy również zmieniali się i powoli pierwsze piętro hotelu Captain Morgan na Helu coraz wyraźniej ogarniał klimat lat 20. ubiegłego wieku. W odbiciu lustrzanym widziałam raz Ala Capone, raz Marlenę Dietrich.

Gdy okrzyki naszego fotografa, Arka Gołębiewskiego (który wraz z ekipą oświetleniowców wstał wczesnym rankiem, by przygotować scenerię i sprzęt) stawały się coraz częstsze i donośniejsze, oznaczało to, że czas wyjść na plan. Pomyślałam wtedy „Teraz dopiero się zacznie”. I się zaczęło. „Spójrz do góry… w lewo… ręka wyżej… niżej, usiądź, wstań…” – po paru godzinach reagowaliśmy automatycznie na komendy Arka, który z zapałem realizował swoje koncepcje. W całej dosyć trudnej dla nas – amatorów – sytuacji staraliśmy się jak najlepiej bawić i czerpać z tego doświadczenia jak najwięcej radości. Nie bez znaczenia jest fakt, iż łączą nas nie tylko relacje zawodowe, ale po prostu przyjemność przebywania ze sobą oraz chęć pracy zespołowej i to – jak widać – na różnych płaszczyznach. Byłam tak pochłonięta tym, co się dzieje na planie, że nawet nie zauważyłam kiedy minęła godzina 12 w nocy. Spojrzałam na twarze naszych modeli, na ekipę… Pomimo tego, że wszyscy wciąż się uśmiechali i żartowali, nie dało się ukryć zmęczenia i wyczerpania, które ogarniało nas coraz bardziej. Byliśmy ledwo żywi, ale twardo wykonywaliśmy polecenia nie mniej zmęczonego fotografa. Około godziny 3 w nocy z ust Arka padły upragnione i tak wyczekiwane przez nas słowa: „Dziękuję Wam bardzo, to było ostatnie zdjęcie”. Pamiętając ilość godzin poświęconych na sprawienie mi takiego makijażu i wspaniałej fryzury, aż żal mi było to wszystko zmywać. Wyczerpani do granic, ale szczęśliwi i już ciekawi efektów wreszcie mogliśmy iść spać…

 

-Agnieszka Łukomska 

Pierwszy raz miałam okazję wziąć udział w profesjonalnej sesji fotograficznej i muszę stwierdzić, że praca fotomodelki to ciężki kawałek chleba. Przygotowanie jednej pozy zajmuje mnóstwo czasu, równie dużo robienie setek zdjęć dla wybrania najlepszego ujęcia. Była to jednak doskonała zabawa i wyjątkowa możliwość przeniesienia się w lata 20. XX w.

– Agata Piotrowska
Główna Księgowa T4B

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Fotoreportaż z Regat T4B Inland Race 2007

Fotoreportaż z Regat T4B Inlad Race 2007. 

Czytaj